Odoo • Image and Text

Psy.     Od nich się zaczęło.      Od nich i dla nich. 
Pierwsze legowiska powstały z troski o komfort życia naszych psów. Nie bez znaczenia jest również fakt, że lubimy otaczać się pięknymi przedmiotami – takie właśnie są nasze legowiska.

W naszej psio-ludzkiej rodzinie są mistrzowie świata w psich zaprzęgach, mistrzowie Europy w wyścigach chartów, są zwycięzcy świata psich wystaw. Niektórzy są młodzi, pełni wigoru. Inni są w jesieni swojego życia i chociaż niedomagają, to mają nadzieję na jeszcze parę przygód z losem , jak śpiewał mistrz Przybora. Wszystkie je bez wyjątku kochamy i rozpieszczamy. 

Z troski o ich zdrowie i komfort pojawiła się w naszej kolekcji 2019 wełna z merynosów. I z pewnością zostanie na dłużej ku radości już nie tylko naszych psów! 

WINTER WONDERLAND

Odoo • A picture with a caption


Nikt nie wiedział, dokąd prowadzi ta wędrówka. Początkowo szły za nimi zaledwie dwa bezpańskie i wychudzone psy. Owce, co chwila przystawały i wpatrywały się w gwiazdy rozsypane na mroźnym, zimowym niebie, a wtedy psy korzystały z okazji i przyklejały się do ich pachnącego, miękkiego i ciepłego futra.

Owce zdawały się nie zauważać psów. Patrzyły w niebo, jak w przewodnik po świecie. Wyczytywały z układu gwiazd tajemnicę wszechświata. Psy wtedy przysypiały wtulone w ich runo. Po krótkim przystanku stado ruszało dalej zmieniając często kierunek wcześniejszej marszruty.

Tylko w tych chwilach bliskości, kiedy stado przystawało przyciągając do siebie zziębnięte psy, udawało się zapomnieć o mrozie i o tym, że to już połowa grudnia. Ta bliskość przyszła razem ze zgodą na świat, w który zostaliśmy bez pytania wrzuceni.

„(…) Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte” (1)

Owce zastygały wpatrzone w gwiazdy, odczytywały dalej znaki zapisane na niebie. Tymczasem stado powiększało się o kolejne, bezpańskie psy. Podchodziły wyziębione i wystraszone. Coś przyciągało je do owiec i kazało przełamać barierę nieufności. Coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyły. Poddawały się tej energii i wtapiały się w stado.

To była jedna z tych nocy, kiedy gwiazdy świecą wyjątkowo jasno. Tylko one były niemym świadkiem tego przedziwnego spektaklu. Nikt jednak nie pyta gwiazd o to, co widziały. Gdyby tylko wszyscy potrafili tak czytać z nieba, jak robiło to stado, okazałoby się wtedy, że jest to największa biblioteka świata. Stado to wie. Nikt nie musi im tego tłumaczyć, ani do tej prawdy przekonywać.
Wielkie płaty śniegu otulały leśne świerki, a zwierzęta stały dalej nieruchomo wtulone w siebie coraz bardziej. Ta intymność dawała im poczucie bezpieczeństwa. Zapomniały o mrozie i głodzie. Stały kontemplując tę harmonię i była to najpiękniejsza chwila ich dotychczas smutnego życia. Wszystko się zgadzało. Każdy był na swoim miejscu, każdy czuł się u siebie.

W ten sposób stado przeprowadziło psy przez ciemną i mroźną noc.

Kiedy nad ranem psy wybudziły się z głębokiego snu otulone owczym runem, stada już nie było. Widziane było jeszcze kilka razy w okolicznych lasach. Zawsze w towarzystwie innych psów. Nikt dalej nie wie, dokąd wędruje stado. Nikt już o to nie pyta. To nie jest już ważne. Możliwe, że to sama wędrówka jest ich celem.

Runo, które ociepla produkty My Dogue to wspomnienie tego stada. Psy wtulone w te legowiska śnią o harmonii i świecie, w którym nie ma krzywdy i głodu.
Budzą się szczęśliwe i wypoczęte.

Możliwe, że pewnego dnia spotkacie na swojej drodze stado. Nie bójcie się wtedy podejść bliżej. Otwórzcie serca i zaufajcie, a resztę zostawcie stadu.

(1) Sens, Czesław Miłosz